Silnik M57 – w jakich modelach?

Fenomen silnika BMW M57 – dlaczego ten diesel stał się legendą?

Kiedy w 1998 roku inżynierowie z Bawarii zaprezentowali światu nową jednostkę wysokoprężną, nikt nie przypuszczał, że właśnie rodzi się motoryzacyjna legenda. Silnik M57, będący trzylitrową, rzędową „szóstką” z bezpośrednim wtryskiem w technologii Common Rail, całkowicie zrewolucjonizował postrzeganie silników diesla. Wcześniej kojarzone głównie z głośną pracą, wibracjami i powolnym nabieraniem prędkości, silniki na ropę nagle stały się synonimem dynamiki, jedwabistej kultury pracy oraz imponującego momentu obrotowego, który wbijał w fotel już od najniższych obrotów.

Sukces tej konstrukcji opierał się na bezkompromisowym podejściu do trwałości. Pierwsze generacje silnika M57 zostały oparte na żeliwnym bloku, który charakteryzował się niesamowitą wręcz odpornością na obciążenia termiczne i mechaniczne. Nawet w późniejszych latach, gdy ze względu na normy emisji spalin i redukcję masy wprowadzono bloki aluminiowe (wersje M57N2), jednostka ta wciąż uchodziła za wzór bezawaryjności w swojej klasie. Silnik ten zdobywał prestiżowy tytuł International Engine of the Year wielokrotnie w swojej kategorii pojemnościowej, co tylko potwierdzało jego inżynieryjny kunszt.

Niezwykły potencjał tuningowy

Kolejnym aspektem, który zbudował mit M57, jest jego ogromna podatność na modyfikacje elektroniczne i mechaniczne. Fabryczny zapas wytrzymałości podzespołów sprawia, że samo przeprogramowanie sterownika silnika (chiptuning) potrafi bezpiecznie podnieść moc o 20-30%. Wersje biturbo potrafią z kolei z łatwością przekraczać bariery 350, a nawet 400 koni mechanicznych bez otwierania bloku silnika. Dla wielu entuzjastów motoryzacji M57 stał się najlepszym dowodem na to, że silnik wysokoprężny może dawać tyle samo, a czasem nawet więcej radości z jazdy, co rasowe silniki benzynowe.

Silnik M57 w BMW Serii 3, 5 i 7 – przegląd najpopularniejszych modeli

Rodzina silników M57 stanowiła kręgosłup oferty napędowej w najważniejszych limuzynach i kombi marki BMW. Obecność rzędowej, wysokoprężnej szóstki w gamie modelowej gwarantowała doskonałe osiągi przy zachowaniu rozsądnego zużycia paliwa na długich trasach. Rozwój jednostki na przestrzeni lat sprawił, że trafiała ona pod maski kilku generacji pojazdów.

BMW Serii 3 (E46 i E90)

W kompaktowej Serii 3 pojawienie się modelu 330d (E46) było prawdziwym trzęsieniem ziemi dla konkurencji. Połączenie stosunkowo lekkiego, świetnie wyważonego nadwozia z potężnym momentem obrotowym M57 czyniło z tego auta autostradowego sprintera. W następnej generacji, E90/E91/E92, BMW zaoferowało szerszy wachlarz wariantów opartych na tym bloku: od nieco zdławionego 325d (197 KM), przez niezwykle popularne 330d (231 KM), aż po flagowe 335d wyposażone w dwie turbosprężarki (286 KM), które osiągami zawstydzało wiele ówczesnych aut sportowych.

BMW Serii 5 (E39 i E60)

Dla wielu purystów to właśnie połączenie BMW E39 z silnikiem M57 uchodzi za absolutny szczyt niemieckiej inżynierii motoryzacyjnej lat 90. i dwutysięcznych. Modele 525d i 530d oferowały idealny kompromis między luksusem a kosztami eksploatacji. Następca, czyli kontrowersyjne stylistycznie, lecz zaawansowane technologicznie E60, wyniosło tę jednostkę na wyższy poziom. To właśnie w tej generacji Serii 5 zadebiutowała rewelacyjna odmiana 535d z systemem Variable Twin Turbo, eliminująca zjawisko tzw. turbodziury niemal do zera.

BMW Serii 7 (E38 i E65)

Silnik M57 udowodnił także, że diesel pasuje do segmentu F. Model 730d w generacji E38 pokazał, że prezesowska limuzyna może być jednocześnie oszczędna i dostatecznie dynamiczna, nie tracąc nic ze swojej nobliwości. W nowocześniejszym, masywnym E65 udoskonalone wersje trzylitrowego diesla o mocach 218 i 231 KM radziły sobie z ponad dwutonowym nadwoziem z zadziwiającą gracją, czyniąc ten model jednym z najchętniej wybieranych aut do połykania tysięcy kilometrów na europejskich autostradach.

BMW X3, X5 i X6 – niezawodne SUV-y z silnikiem M57

Samochody typu SUV (lub w nomenklaturze BMW: SAV – Sports Activity Vehicle) ze względu na wysoką masę własną, duże opory powietrza i zastosowanie napędów na cztery koła, od zawsze potrzebowały silników o wysokim momencie obrotowym. Jednostka M57 okazała się w tym środowisku absolutnym strzałem w dziesiątkę, w dużej mierze przyczyniając się do rynkowego sukcesu modeli z serii X.

Kiedy w 1999 roku debiutowało pierwsze wcielenie BMW X5 (E53), wersja 3.0d natychmiast stała się hitem sprzedaży. 184-konna, a po liftingu 218-konna jednostka idealnie współpracowała z napędem xDrive, zapewniając autu nie tylko świetne właściwości pociągowe, ale także akceptowalne zużycie paliwa, co w przypadku konkurencyjnych SUV-ów z silnikami benzynowymi V8 było pojęciem abstrakcyjnym. Tradycję tę kontynuowała generacja X5 E70, gdzie M57 w wersji biturbo (oznaczonej jako 3.0sd, a później xDrive35d) czyniła z niego niezwykle dynamicznego kolosa.

Jednak potencjał tego silnika wykorzystano również w mniejszym i zwinniejszym bracie – BMW X3 (E83). Najmocniejsze wersje wysokoprężne wyposażone w ten trzylitrowy motor potrafiły zaskoczyć na światłach niejedno sportowe coupé, oferując przyspieszenie do setki w okolicach 6 sekund. Rodzinę uzupełnia prekursorskie BMW X6 (E71), w którym montowano zmodernizowane warianty jednostki M57TÜ2. Mocny, elastyczny i niezawodny diesel idealnie pasował do agresywnego charakteru tego luksusowego SUV-a o linii dachu nawiązującej do aut sportowych.

Nie tylko BMW – w jakich autach innych marek montowano silnik M57?

Renoma, jaką zyskał trzylitrowy diesel z Bawarii, sprawiła, że jego zaletami zainteresowali się także inni producenci motoryzacyjni. Pod koniec ubiegłego i na początku obecnego stulecia powiązania kapitałowe oraz poszukiwania sprawdzonych rozwiązań doprowadziły do tego, że legendarna jednostka M57 trafiła pod maski samochodów, których na pierwszy rzut oka nikt by z BMW nie skojarzył.

Najgłośniejszym przykładem takiego mariażu jest Range Rover L322, często nazywany przez miłośników marki wczesną „erą BMW”. Bawarski koncern, będący wówczas właścicielem Land Rovera, zaimplementował do swojego luksusowego brytyjskiego okrętu flagowego silnik znany z X5. Z kolei Opel, poszukując mocnego diesla do swojej flagowej limuzyny z napędem na tylną oś, zdecydował się na zakup nieco zmodyfikowanej, słabszej wersji tego silnika. Poniższa tabela obrazuje zestawienie modeli innych marek wykorzystujących architekturę M57.

Marka i Model pojazdu Oznaczenie silnika w danym aucie Moc (KM) Lata produkcji z tym silnikiem
Land Rover Range Rover (L322) Td6 177 KM 2002 – 2006
Opel Omega B FL 2.5 DTI (Y25DT) 150 KM 2001 – 2003

Warto zaznaczyć, że choć w przypadku Opla Omegi pojemność wynosiła 2.5 litra, konstrukcyjnie był to dławiony wariant rodziny M57 (bliźniaczy do wersji z BMW 525d E39), wykorzystujący ten sam żeliwny blok i układ wtryskowy Common Rail. Niezależnie od marki, zastosowanie tego silnika zazwyczaj okazywało się najmocniejszym punktem wymienionych pojazdów.

Kupno auta z silnikiem M57 – na co zwrócić uwagę przed zakupem?

Mimo ogromnej trwałości, silniki M57 mają swoje lata i setki tysięcy kilometrów przebiegu za sobą. Z biegiem czasu inżynierowie BMW wprowadzali do konstrukcji modyfikacje, które z jednej strony poprawiały osiągi i ekologię, a z drugiej – generowały nowe, typowe punkty zapalne. Kupno używanego egzemplarza z rzędową szóstką pod maską to wciąż świetny pomysł, jednak wymaga chłodnej głowy i gruntownego sprawdzenia mechaniki.

Główne obszary wymagające inspekcji

Przede wszystkim należy pamiętać, że bolączki tego silnika rzadko dotyczą samego układu korbowo-tłokowego, a skupiają się na osprzęcie. Nawet wybitnie trwały układ Common Rail firmy Bosch po przekroczeniu 300-400 tysięcy kilometrów będzie wymagał weryfikacji wtryskiwaczy. Kolejnym elementem jest stan turbosprężarki oraz koła pasowego wału korbowego, którego tłumik drgań skrętnych z wiekiem traci swoje właściwości i potrafi się rozwarstwić, co w skrajnym przypadku prowadzi do utraty napędu osprzętu w czasie jazdy.

Aby uniknąć kosztownych napraw po zakupie auta z silnikiem M57, zwróć szczególną uwagę na następujące podzespoły:

  • Klapki wirowe w kolektorze ssącym: To bodaj najsłynniejsza usterka późniejszych wersji M57. Ośki klapek potrafią się wyrobić, a sama klapka wpaść do cylindra, powodując destrukcję silnika. Należy sprawdzić, czy poprzedni właściciel profilaktycznie je usunął (popularny zabieg zwany „flap delete”) i założył zaślepki.
  • Kolektor wydechowy: W wersjach po liftingu (od bloków M57N) żeliwny kolektor zastąpiono wykonanym ze stali nierdzewnej. Niestety, ma on tendencję do pękania. Objawia się to zapachem spalin w kabinie oraz charakterystycznym świstem.
  • Termostaty i filtr DPF: Silnik ten posiada dwa termostaty (główny i układu EGR). Jeśli są uszkodzone, jednostka nie osiąga temperatury roboczej, co uniemożliwia prawidłowe wypalanie filtra cząstek stałych (DPF) i prowadzi do jego szybkiego zapchania.
  • Stan układu chłodzenia: Pękające zbiorniczki wyrównawcze czy stare, kruszejące węże mogą doprowadzić do nagłego wycieku płynu i przegrzania nawet tak odpornego bloku silnika.

Podsumowując, zadbany i regularnie serwisowany silnik M57 odwdzięczy się wieloletnią, bezawaryjną pracą. Kluczem do sukcesu podczas zakupu jest dokładna diagnostyka komputerowa z parametrami w czasie rzeczywistym oraz odłożenie tak zwanego „pakietu startowego” na ewentualną wymianę wyeksploatowanego osprzętu. Odpowiednio potraktowana rzędowa szóstka BMW to wciąż jeden z najwspanialszych silników Diesla, z jakim można spotkać się na współczesnych drogach.